czwartek, 31 maja 2012

Rozdział 1: Misja

Ostatnio przyszło mi na myśl, aby opisać wszystkie perypetie Alice i stworzyć blog, aby  przeczytać o jej losach mogła większa liczba osób xD Pierwszy, a zarazem i najważniejszy rozdział dedykuję wszystkim tym,którzy pomagają mi przy tworzeniu historii. Tak tak Kochani
 : ) Mówię tutaj o mojej kochanej, najukochańszej przyjaciółce Darii, którą mogłam dzięki temu poznać <3 Chwilę uwagi poświęcę i dla Wikiego, no bo mi się jeszcze chłopak obrazi xD Klaudia i Dominick wy również czujcie się wyróżnieni xD No ale najważniejszą osobę zostawiam sobie na koniec xD Chyba wiadomo o kim  mówię ;* Kuba, sprawiasz, że każda chwila spędzona z Tobą, jest chwilą, która na długo pozostaje w mej pamięci <3

******


Alice, drobna brunetka o długich, spadających kaskadami na jej kościste ramiona, ciemnych włosach i szalenie przyciągającym spojrzeniu. Siedziała akurat w swej komnacie przed lustrem i z niego melancholijnym spojrzeniem przyglądała się swemu blademu odbiciu. Ile to już minęło lat od czasu, kiedy stała się tym kimś, kim jest teraz? Uśmiechnęła się pod nosem na samą myśl o XIX wieku, którego schyłek bardzo dobrze pamiętała. Wspomnieniami wracała do tamtych czasów, patrząc jak bardzo zmienił się świat, który ją otacza. Jednak jej rozmyślania przerwała jej służąca, która poinformowała ją, że Caius oczekuje jej wizyty. Wampirzyca skinęła głową, po czym spojrzała w swe idealne oblicze po raz ostatni i udała się do gabinetu władcy.

***

Weszła bezszelestnie do gabinetu po wcześniejszym otrzymaniu na to pozwolenia. Stanęła na przeciwko starego, mahoniowego biurka, za którym siedział władca. To właśnie on przyjął ją do Volturi, rozpoczynając nowy rozdział w jej życiu. Zrobił to ze względu na jej przydatną umiejętność. A mianowicie chodziło o dar wampirzycy. Potrafiła przewidywać przyszłość, co było nie lada rzadkością w ich świecie.   
- Tak Panie? - Zapytała swym cichym, jednakże melodyjnym tonem głosu, utkwiwszy swe krwistoczerwone spojrzenie w jego osobie.
- Mam dla Ciebie zadanie. W ostatnim czasie jednemu z  sprzymierzonych nam rodów naprzykrza się niejaki Andre Figarole. Słuchy dochodzą, że szykuje rebelię. Dowiedz się jakie są jego plany i zdaj raport Panu Ero von Vivaldi. 
Powiedział do niej swoim oschłym, a zarazem lodowatym tonem głosu, podsuwając jej czarną teczkę z informacjami na temat wampira. Wampirzyca wysłuchała słów władcy w skupieniu zabierając teczkę. Skłoniła się na koniec Caiusowi raz jeszcze, po czym opuściła jego gabinet idąc do siebie, by móc przygotować się do wykonania zadania.

***

Po wcześniejszych tygodniach śledzenia Figarole i zbierania informacji Alice była już gotowa by zjawić się w Londynie i złożyć raport, tak jak wymagał tego od niej jej władca. Zjawiła się na Dworze rodziny Vivaldi. Weszła do środka i poprowadzona przez służbę do gabinetu gospodarza, miała tam na niego czekać. Przyjrzała się bardzo dokładnie wnętrzu dworu, który swym wystrojem przypominaj jej wcześniejsze, angielskie dworki szlacheckie. Kiedy została sama podeszła do okna splatając z tyłu swe dłonie i wyglądała przez nie na zewnątrz wpatrując się w smutną, szarą aurę wiecznie deszczowego Londynu, czekając. Po niedługiej chwili stare, podwójnie łamane drzwi otworzyły się i ich próg przekroczył krokiem pewnym i dumnym mężczyzna, na którego Alice czekała. Zaraz za nim do gabinetu weszło dwóch postawnych, wysokich wampirów, obranych w identycznie garnitury. Wampirzyca zaraz odwróciła się przodem do osób, które weszły. Zauważyła lekkie zdziwienie na twarzy mężczyzny, na widok młodej wampirzycy, jaką była.
- Signore.
Skłoniła się delikatnie, okazując tym samym szacunek mężczyźnie. Swe krwistoczerwone tęczówki utkwiła w jego postaci, całkowicie ignorując dwójkę mężczyzn stojących przy drzwiach.
- Witaj moja droga.
Przywitał się z nią mężczyzna z wręcz nienaturalnym spokojem w swym głosie, pojawiając się tuż przed nią, ujmując w dłoń jej subtelną dłoń. Już wcześniej za pomocą swego daru wyczytał z myśli wampirzycy jej imię. Musnął delikatnie wierzch jej chłodnej dłoni.
- Pan mój karze pozdrowić pańską osobę i przekazać, że zadanie zostało wykonane, a wróg pański już czeka w Volterze na wykonanie wyroku, jaki Ty Panie podyktujesz.
Znów skłoniła się delikatnie. Głos jej był delikatny i melodyjny, jednakże twarz jej poważna jak zawsze, kiedy wypełniała swe obowiązki. Mężczyzna z uwagą słuchał jej słów.
- Ja również pozdrawiam Twojego Pana. - Powiedział składając dłonie w geście podziękowania.
- A jeśli chodzi o wymierzenie kary to sam się pofatyguję do Volterry, by spotkać się ze zdrajcą sam na sam. - Dodał, a żaden mięsień na jego alabastrowej twarzy nawet nie drgnął. Podszedł do dębowego biurka i wziął z niego list dla Aro, po czym wręczył go kobiecie.
- Taka młoda wampirzyca, a stoi taka poważna. Uśmiechnij się moja droga, bo inaczej zmienisz się w takiego ponuraka, jak inne stare wampiry. - Dodał lekko ochrypłym tonem głosu.
Wampirzyca całkowicie nie spodziewała się wypowiedzianych przez mężczyznę słów. Na początku myślała, że się przesłyszała, jednakże po chwili doszło do niej, że jednak nie myliła się. Kąciki jej malinowych warg lekko drgnęły do góry.
- Nie wypada Signore uśmiechać się podczas pracy, gdy nie jest to wskazane, lecz dla Pana mogę uczynić ten wyjątek. - Powiedziała unosząc kąciki warg nieco wyżej.
Wampir słysząc jej słowa zaśmiał się, a może raczej zakpił pod nosem, lecz jak wampirzyca zdążyła to zauważyć, taka była natura mężczyzny. Jego prawa brew powędrowała do góry, a mroczne, sadystyczne spojrzenie zalśniło nieznacznie.
- W moim domu nie brakuje uśmiechu, ma córka jest osobą, która ma duszę, więc jej uśmiech rozświetla szarość i ponurość tego miejsca. Ale zawsze jest miło widzieć uśmiechniętą twarz.
Jego twarz nadal pozostawała jak maska bez uczuć,  lecz o dziwo piękna maska. Ero widząc uśmiech na jej twarzy przytaknął głową, gdyż sam nawet jeśli by chciał nie potrafiły, nawet w najmniejszym stopniu odwzajemnić uśmiechu Alice. On do niego po prostu nie pasował. Wampirzyca stała nieopodal niego nie spuszczając ani na moment swego spojrzenia. Mężczyzna mimo swego chłodu, przyciągał jej osobę do siebie w bardzo dziwny, nie zrozumiały dla niej jeszcze sposób.

9 komentarzy:

  1. Hah zostałem wymieniony w dedykacji xD No i ogólnie bardzo fajny komentarz, choć wiem, że to dopiero początek i kolejne będą jeszcze lepsze xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochanie, bardzo Ci Dziękuję <3
    I wiesz, że Cię kocham, tak nad wszystko,
    jak tylko może kochać przyjaciółka , przyjaciółkę <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem kochanie i doceniam to bardzo <3
      Ja kocham Cię równie mocno <3

      Usuń
  3. Ślicznie kochanie. Może w moim pierwszym rozdziale nie mam dla Ciebie dedykacji, ale będzie w następnym :) Kocham Cię piękna xdd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w moim pierwszym rozdziale, też nie ma dedykacji dla Ciebie kochanie, no ale przecież nie mogę wszystkiego zrobić w pierwszym, bo potem nie będę miała komu dedykować kolejnych xD. Ja też Cię kocham Mój Drogi ;*

      Usuń
  4. Te ostatnie słowa "... dla niej JESZCZE sposób" to aż mnie ciarki przeszły ;D i co jak co, ale będę śledziła dalej, bo jak mówiłam kocham takie historie <3

    OdpowiedzUsuń
  5. super wciągające.:) nie mogę doczekać się następnych rozdziałów <3 (nie masz co robić bez kitu) ale WARTO!! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ero von Vivaldi ( Kuba )6 czerwca 2012 20:10

    Kochanie, jesteś niesamowita,
    Skąd ja to znam, co ? <3
    Kocham Cię, pamiętaj i czekam na więcej <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiem, kochanie często powtarzasz :D
    Hmm... znasz? A skąd? xD
    Mrrrr... zaskoczę Cię, ja Ciebie też <3

    OdpowiedzUsuń